W objęciach alegrete
Portugalskie ogrody zaskakują mnie na wiele sposobów. Należą do nich też alegrete, czyli korytka na kwiaty, wbudowane w powszechnie wykorzystywane w tym górzystym kraju murki oporowe...
Portugalskie ogrody zaskakują mnie na wiele sposobów. Należą do nich też alegrete, czyli korytka na kwiaty, wbudowane w powszechnie wykorzystywane w tym górzystym kraju murki oporowe. Niespodzianką dla przybyszki z północy są murki zwieńczone roślinami zamiast płytami kamiennymi, betonowymi, cegłami lub dachówkami, do których jesteśmy przyzwyczajeni. W naszym klimacie zadaniem zwieńczenia muru jest uchronienie go przed pękaniem spowodowanym zamarzaniem wody przenikającej od góry. Aby umilić sobie widok niskich murków, co najwyżej w lecie ustawiamy na nich donice lub skrzynki z roślinami. Za to w ciepłej Portugalii takich obaw nie ma, więc murki często zamieniane są w swoiste podniesione rabaty.
Dzięki alegrete kwiaty są bardziej dostępne, łatwiej je oglądać, dotykać i wąchać. Prostsza jest też ich pielęgnacja i podlewanie. Gdy towarzyszą wbudowanej w ten sam murek ławce, kwiaty w alegrete wręcz biorą odpoczywających w objęcia.
Ogrody portugalskie wiele zawdzięczają wpływom starożytnego Rzymu, Maurów w wiekach średnich, a jeszcze później sztuki włoskiej i francuskiej. Alegrete stanowią pod tym względem wyjątek, gdyż uznaje się je za rozwiązanie unikalnie portugalskie, które odpowiadało miejscowym potrzebom i warunkom.
Jego początki nikną w mrokach dziejów, ale przetrwałe do dziś ogrody dowodzą, że z powodzeniem wykorzystywano je przynajmniej od XVI wieku. Porównanie alegrete w renesansowych Jardim do Paco Ducal w Vila Vicosa i Casa de Fronteira e Alorna w Lizbonie z dwudziestowiecznymi Jardim Botanico Tropical w Belem czy Parque de Serralves w Porto pokazuje, że ich forma i zastosowanie w niczym się nie zmieniły na przestrzeni wieków, obejmujących kilka epok w rozwoju sztuki ogrodowej.












