Landszaft

Landszaft

Dziad czy baba?

Żeby znaleźć odpowiedź na pytanie postawione w tytule wystarczy zerwać puszysty owocostan mniszka, ukrywającego się często pod imieniem dmuchawca lub mleczu, i dmuchnąć weń trzy razy...

Anna Aniśko's avatar
Anna Aniśko
Apr 19, 2026
∙ Paid

Żeby znaleźć odpowiedź na pytanie postawione w tytule wystarczy zerwać puszysty owocostan mniszka, ukrywającego się często pod imieniem dmuchawca lub mleczu, i dmuchnąć weń trzy razy. Jeżeli uda się nam zdmuchnąć wszystkie owoce z „główki”, to wiadomo, że dziad. W przeciwnym razie — baba. Ktoś może zrzędzić, że niezbyt mądre to zajęcie — łazić po łące lub ogrodzie i nadymać się z całej siły tylko po to, aby dowiedzieć się „dziad czy baba?” Mądre to może nie jest, ale jakie za to przyjemne! Niemniej, brak jakiegokolwiek pożytku wynikającego z rozstrzygnięcia dylematu „dziad czy baba?” tłumaczy, dlaczego oddają mu się namiętnie dzieci, istoty w małym stopniu zaabsorbowane tym, co „pożyteczne”.

Uparty malkontent (są tacy) będzie narzekał, że rozdmuchiwanie mniszkowych owoców — spadochronów — sprzyja rozprzestrzenianiu uciążliwego chwastu. Ale czymże jest chwast? Określenie tego, co jest, a co nie jest chwastem, wcale nie jest takie jednoznaczne, jakby się w pierwszej chwili wydawało. W przyrodzie nie ma chwastów. To nasza ludzka skłonność do dzielenia przyrody na to, co dla nas pożyteczne, i to, co szkodliwe, stworzyła to zdecydowanie pejoratywne pojęcie. W rezultacie chwastem nazywamy każdą roślinę, która rośnie nie tam, gdzie my sobie tego życzymy. A mniszek to potrafi. Przede wszystkim dzięki swojej olbrzymiej zdolności adaptacyjnej. Są rośliny, które tak jak mniszek zostały stworzone do szybkiej kolonizacji miejsc, gdzie równowaga biologiczna została zaburzona, więc przyroda wyposażyła je we wszelkie zdolności niezbędne do przetrwania w takich warunkach. Tak się niestety składa, że nasze pola, ogrody, osiedla, są takimi właśnie miejscami pozbawionymi jakiejkolwiek równowagi. Mniszek i jego pobratymcy, czynią więc to, co czynili od milionów lat — kolonizują.

Bycie chwastem nie jest wcale łatwe. Nieliczni tylko porywają się z motyką na słońce, ale miliony czynią to wobec mniszka. Inżynierowie trudzą się projektując narzędzia, które ułatwiłyby wybicie mniszków do nogi, czy może raczej do korzenia. Instytuty naukowe zaangażowane są w wojnę przeciw mniszkom i opracowują coraz to doskonalszą broń chemiczną. Są i tacy, którzy w porywie patriotycznego obowiązku atakują tego „wroga ludu” płomieniem lut-lampy, solą lub wrzątkiem. Sfrustrowani zakuwają ziemię w betonowy kaftan w nadziei, że ten oprze się mniszkowemu żywiołowi. Skutkiem tego wszystkiego są odciski na dłoniach, ból w plecach, zatruta gleba i woda, spalona ziemia, a mniszek i tak powraca. Może to ta jego wytrwałość i upór najbardziej nas złoszczą.

User's avatar

Continue reading this post for free, courtesy of Anna Aniśko.

Or purchase a paid subscription.
© 2026 Anna Aniśko · Privacy ∙ Terms ∙ Collection notice
Start your SubstackGet the app
Substack is the home for great culture